Parafia św. Jakuba Apostoła Starszego w Stawigudzie

Braterstwo jest owocem Paschy Chrystusa

„(…) Jezus powiedział: „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13, 35). Dlatego właśnie nie możemy zamykać się w naszej sferze prywatnej, w naszej grupie, ale jesteśmy wezwani do troski o dobro wspólne, do zadbania o naszych braci, zwłaszcza tych najsłabszych i usuniętych na margines. Tylko braterstwo może zagwarantować trwały pokój, może pokonać różne formy ubóstwa, może ugasić napięcia i wojny, może wyplenić korupcję i przestępczość. Niech anioł mówiący: „zmartwychwstał” pomoże nam żyć braterstwem i nowością dialogu oraz relacji a także troską o dobro wspólne.”

Papież Franciszek

Moim Zdaniem…Wigilia Zesłania Ducha Świętego


Moim zdaniem….

Wigilia Zesłania Ducha Świętego

 

W ostatnią sobotę w naszej wspólnocie po raz pierwszy obchodziliśmy Wigilię Pięćdziesiątnicy. Jak ja czekałem na ten dzień – wręcz jak dziecko na wigilijne prezenty. Naprawdę. Kiedy jednak zaczęła się po mszy adoracja Najświętszego Sakramentu wszystko we mnie zniknęło: cała nadzieja, cała radość, całe szczęście. Kompletnie nie mogłem się na niczym skupić. Na niczym: ani na własnej modlitwie, ani na śpiewie, ani w czasie rozważań Drogi Światła. To była dla mnie „droga przez mękę”.

Jednak już w czasie adoracji powiedziałem Bogu: no przecież to pierwszy raz w naszej wspólnocie ta Wigilia, dobre dzieło, a gdzie Twoja pomoc, gdzie doświadczenie Twojej obecności w postaci pokoju serca, skupienia, radości bycia tak blisko Ciebie? I wówczas przyszła mi do głowy taka myśl: będzie tak, jak Bóg chce, a nie według mojego planu. I rzeczywiście było nie tak jak sobie zaplanowałem. Zmaganie z samym sobą w czasie całej adoracji pamiętam do dzisiaj: rozproszenie, rozdrażnienie, niecierpliwość, chaos we mnie kompletny.

Myślałem o tym sobie jeszcze kilka dni. Przypomniałem sobie wówczas pewne dwa wydarzenia związane z Duchem Świętym i uświadomiłem sobie, że moja duchowa reakcja była taka sama. Wręcz identyczna. Pierwsza z nich miała miejsce w czasie rekolekcji z o. Johnem Bashoborą w Olsztynie w ubiegłym roku. Wykupiłem trzydniowy – cały pakiet, i… po pierwszej konferencji wróciłem do domu. Powód – męczarnia, rozdrażnienie, zniechęcenie, za głośno, za duża ekspresja siedzących obok mnie…. Drugi epizod związany był z warsztatami: „jak zaprosić młodych do Kościoła”. Co prawda, zaskoczyły mnie w tych warsztatach elementy – nieprzewidziane – charyzmatyczne, ale reakcja w czasie modlitw była taka sama: rozdrażnienie, wycofanie się, męczarnia.

Mam więc pewnie jakąś „duchową” alergię na Ducha Świętego. Poszukam pomocy, podpowiedzi „Duchaczy” o co w tym chodzi. Jest to dla mnie pewien znak, że jak są trudności – trzeba w to wejść, „komuś” zależy by było inaczej.

Rodzi się plan założenia wspólnoty modlitewnej w naszej parafii, toczę rozmowy na temat rekolekcji odnowy wiary (charyzmatycznej) dla poszukujących czegoś więcej niż tylko niedzielnego, w dużej mierze „stabilnego” uczestnictwa w Mszy św.

Skoro mam takie „odruchy” na Ducha Świętego, to zawalczymy o Ducha w parafii.

– ks. Tomek